Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

Oszukańcze transakcje kartami

OSZUKANCZEKARTAMICznF

Szczególnie niebezpieczne są fałszerstwa kart oraz kradzież danych podczas transakcji internetowych i telefonicznych – alarmują eksperci Narodowego Banku Polskiego (NBP) w najnowszym raporcie "Ocena funkcjonowania polskiego systemu płatniczego w I półroczu 2019 r." Według analizy, niemal o 16 proc. wzrosła w tym okresie liczba wyłudzeń dokonanych kartami płatniczymi, która przekroczyła 94 tys. przypadków takich przestępstw. Większość oszustw na szkodę polskich posiadaczy kart została dokonana poza granicami.

84 proc. oszustw przy użyciu kart wydanych w Polsce nastąpiło właśnie poza terytorium naszego państwa. Były to głównie transakcje "card not present" (CNP), czyli bez fizycznego użycia karty. Pozostałych wyłudzeń dokonano w granicach Polski i były to przede wszystkim transakcje przy użyciu kart zgubionych i skradzionych. Jednak największy wzrost odnotowano w kategorii „karty sfałszowane”. W ten sposób dokonano 32,6 tys. oszustw, co stanowi wzrost o 31 proc. w porównaniu do danych z poprzedniego roku. Niemniej ilościowo najwięcej takich przestępstw popełniono przez przejęcie numeru karty bez jej fizycznego udziału, przede wszystkim podczas transakcji internetowych i telefonicznych (53,3 proc.). Dopiero kolejne były transakcje kartami sfałszowanymi (34,6 proc. ) oraz zgubionymi i skradzionymi (12,1 proc.).

Już po tych kilku danych można zorientować się, że najniebezpieczniejszy dla posiadaczy polskich kart jest proceder o szczeblu globalnym, wykorzystujący nowoczesne technologie, związane głównie z Internetem. Stąd potrzeba szczególnej ostrożności przy płatnościach on-line. Poważny sygnał ostrzegawczy to np. próba ściągnięcia z naszej karty niewielkiej kwoty. To może być pierwszy test oszustów na ile skrupulatnie pilnujemy stanu swojego konta. Jeśli nie będziemy reagowali od razu, to upewnimy przestępcę, że jesteśmy łatwym łupem. Należy też pieczołowicie sprawdzać numer konta, na które chcemy przekazać pieniądze. Istnieją bowiem wirusy internetowe, które potrafią zmienić kilka cyfr w numerze rachunku, kopiowanego do okienka przeprowadzania operacji. Oczywiście te kilka zmienionych cyferek powoduje, że chociaż my skopiowaliśmy właściwie, to pieniądze pójdą na rachunek oszustów. Dlatego należy już po wklejeniu numeru konta do formularza przelewu upewnić się, że cyfry nie zmieniły się. Jednak niektóre wirusy mogą pokazać w przeglądarce właściwy numer rachunku, ale do systemu instytucji finansowej przekazać podrobiony. Dlatego poważne instytucje finansowe, jak banki i SKOK-i, wprowadziły procedurę powtórnej weryfikacji dzięki kodowi SMS, potwierdzającemu transakcję. Na wszelki wypadek warto sprawdzić jeszcze poprawność numeru konta po potwierdzeniu operacji na stronie instytucji finansowej, by w razie oszustwa od razu reagować.

Na wstępie sprawdzajmy platformy internetowe, na których płacimy. Po pierwsze unikajmy płacenia kartami na stronach www z różnymi zakładami, grami on-line, czy filmami dla dorosłych. Tym bardziej, że i renomowane przedsiębiorstwa ulegają atakom hakerów. Słynnym przykładem jest historia przejęcia danych 1,5 miliona kart kredytowych klientów Sony.

Ważne jest również fizyczne miejsce dokonywania płatności on-line. Cyberprzestępcy potrafią tworzyć sieci w ogólnodostępnych miejscach takich, jak galerie handlowe, szkoły, urzędy, czy środki komunikacji publicznej. Kiedy wpadniemy w hakerską sieć, może ona zmienić numery rachunków, lub przekierowywać strony www na inne serwery. Stąd w różnych hotspotach nie odkrywajmy danych, na których szczególnie nam zależy. Te miejsca służą raczej niezobowiązującym kontaktom towarzyskim w Internecie, a nie poważnym ustaleniom profesjonalnym, lub tym bardziej transakcjom finansowym. Generalnie e-płatności najlepiej dokonywać na stabilnym, kablowym łączu z zaporą ogniową i na komputerze z programami antywirusowymi dedykowanymi e-bankowości. Zakup takiego programu to koszt kilkudziesięciu do kilkuset złotych rocznie, ale straty mogą być o wiele większe.

Na koniec najprostsza praktyka obrony przed wyłudzeniami on-line - karta przedpłacona. Przelewamy na nią tylko tyle pieniędzy, ile potrzebujemy do przeprowadzenia konkretnej transakcji. Karta taka nie będzie powiązana z naszym rachunkiem, czy kontem, na które wpływa pensja. Tak więc, jeśli haker ukradnie nam dane, to nie będzie miał z nich większego pożytku. 

Fot. pixabay.com

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.