Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

Tylko mata może uzdrawiać

UOKIKPAKIETYMEDCznF

Kazali ludziom trzymać przez półtorej minuty w ręce sondę o tajemniczej nazwie Quantum, by dokonać rzekomej diagnozy wszelkich schorzeń. Następnie pokazywali wydruk z informacją, że sondowany np. ma miażdżycę, choroby reumatyczne kości czy infekcje płuc. Na wszystkie te nieszczęścia też mieli magiczne panaceum – mata do ćwiczeń i 5 dni w centrum medycznym. Za takie leczenie żądali 5,5 tys. zł od każdej osoby. Po licznych ostrzeżeniach, UOKiK nie wytrzymał i nałożył na firmę karę w wysokości niemal 270 tys. zł.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) ukarał Promed - wcześniej Nmedical i NovuMedical - prawie 370 tys. zł za naruszenie zbiorowych interesów. Promed sprzedawał pakiety medyczne, a gdy konsument chciał odstąpić od umowy, firma odmawiała. Postępowanie przeciw firmie Promed zostało wszczęte w czerwcu 2018 r. O sprawie zawiadomił urząd rzecznik konsumentów w Węgrowie. Docierało do niego dużo skarg, zwłaszcza od seniorów i ich rodzin. Agenci firmy dzwonili do nich i zapraszali na bezpłatne badania. Okazywało się, że celem zaproszenia jest sprzedaż drogiego pakietu medycznego. "Badania" wykonują pracownicy Promedu, którzy nie są lekarzami. Korzystają ze sprzętu, który nazywa się analizator Quantum, jednak to urządzenie nie jest wyrobem medycznym, a jego skuteczność nie została potwierdzona. "Wątpliwości UOKiK budzi wiarygodność tych badań. Konsument przez półtorej minuty trzyma w ręce sondę, a później dostaje wydruk z informacją o tym, że np. ma miażdżycę, choroby reumatyczne kości, infekcje płuc. Nie można w ten sposób zdiagnozować choroby" - wyjaśnił prezes UOKiK Marek Niechciał.

Na podstawie wydruku sugerowano, że stan zdrowia "przebadanego" jest zagrożony. Pomóc może program medyczny, czyli mata rehabilitacyjna i pobyt w centrum medycznym. Koszt to 5,5 tys. zł. Jedna z osób napisała, że badanie polegało na trzymaniu metalowej rączki: "Na podstawie wydruku Pan powiedział, że jestem bardzo chora, zasugerował, że mam chorą wątrobę, zapalenie kości rąk, nie funkcjonuje mi pół mózgu. Nie zwracał uwagi na to, co mówię. Namawiał mnie na wyjazd na tydzień na rehabilitację, powiedział, że wyzdrowieję".

Prowadzący pokazy nie informowali, że celem zaproszenia nie było badanie, a sprzedaż. Ponadto na podstawie wątpliwych analiz sugerowali, że stan zdrowia konsumenta jest zły, więc wielu z nich mogło zacząć się bezpodstawnie martwić. Gdy konsument chciał odstąpić od umowy, którą podpisał na prezentacji, spotykał się z odmową. Według Promedu, ustawa o prawach konsumenta, która dotyczy m.in. osób kupujących na pokazach, nie obowiązuje przy umowach o usługi medyczne. Jednak zdaniem UOKiK, ustawowe wyłączenie prawa odstąpienia nie stosuje się do umów zawieranych przez firmę, ponieważ prezentację i badania prowadzą handlowcy, a nie lekarze. Konsumenci mają prawo rezygnować z usług bez ponoszenia kosztów w terminie przewidzianym przez prawo, czyli 14 dni. "Promed musi od razu zmienić praktykę. Na prezentacje tej firmy przychodzą osoby starsze, które Promed straszy różnymi chorobami, aby tylko zawarły z nim umowę. To jest sprzeczne z prawem i niemoralne" - ocenił prezes UOKiK.

Fot. pixabay.com

Słowa kluczowe: zadłużenie

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.