Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

Technologia zlikwiduje miejsca pracy

ZAWODYTECHNOLOGIICznF

Nawet dwa miliony miejsc pracy może zniknąć w Polsce w ciągu dwóch najbliższych dziesięcioleci. Takie są szacunki ministerstwa rozwoju. Głównym powodem tego zjawiska ma być postępująca robotyzacja. Jednak, w zamian za likwidowane najprostsze zawody, mają powstać nowe specjalizacje. Będą one wymagały wyższych umiejętności, ale mają być też lepiej opłacane. Tendencja dotyczy wszystkich gospodarek państw rozwiniętych ekonomicznie, ale w naszym kraju będzie wzmagała się coraz szybciej, by gonić naszych sąsiadów.

Na razie większą automatyzację produkcji mają Niemcy, Czesi, a nawet Węgrzy. W Polsce na 10 tys. pracowników przypadają 42 roboty. Na koniec 2018 r. w naszym kraju pracowały 13 632 automaty. Dla porównania w mniejszych Czechach było ich 17 603, a w Niemczech - 215 795. Z robotów korzysta 6 proc. polskich przedsiębiorstw. Jednak tylko w 2018 r. ich liczba wzrosła o 17,5 proc. W latach 2010-2018 roczna dynamika przyrostu robotów wyniosła u nas 19 proc., podczas gdy w Czechach 18,7 proc., a na Słowacji 19,5 proc. Wyraźnie prześcignęły nas Węgry - 25,2 proc.

W ciągu 20 lat czeka nas gwałtowna zmiana, związana z rozwojem robotyzacji – stwierdziła minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, powołując się na dane OECD (organizacja grupująca najwyżej rozwinięte gospodarki świata). Przyznała, że w ciągu dwóch dziesięcioleci w Polsce nie tylko zniknie ok. 2 mln miejsc pracy, ale dodatkowo 3 mln ulegnie transformacji. Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego pt. "Drogi do przemysłu 4.0", w miejsce zlikwidowanych miejsc pracy powstaną nowe, będące efektem rozwoju technologicznego, które są zwykle lepiej płatne, bo bardziej efektywne.

Jaki kierunek kształcenia wybrać więc, by w niedalekiej już przyszłości zachować konkurencyjność na rynku pracy? Pierwsi próbowali odpowiedzieć na to pytanie naukowcy z uniwersytetu oksfordzkiego. W 2013 r. Carl B. Frey i Michael A. Osborne opublikowali pracę „The future of employment: How susceptible are jobs to computerisation?”. Przedstawili zawody pod względem zagrożenia ich wyeliminowania przez komputeryzację i automatyzację. Wyróżnili trzy zasadnicze czynniki, które utrudniają lub uniemożliwiają automatyzację miejsc pracy - kreatywność, inteligencję społeczną oraz zdolności skutecznego zarządzania zadaniami. Badacze następnie sklasyfikowali 702 zawody pod kątem konieczności posługiwania się tymi umiejętnościami.

Okazało się, że prace wymagające umiejętności, w których ludzie mają przewagę nad maszynami, są mniej podatne na zmiany. Z badania brytyjskich naukowców wynika, że stopień zagrożenia telemarketerów informatyzacją wynosi aż 99 proc. (ostatnie, 702. miejsce na liście), podczas gdy terapeutów jedynie 0,28 proc. (pierwsze miejsce, najmniej zagrożone robotyzacją, to „terapeuci rekreacyjni”). Generalnie, wśród zawodów najmniej narażonych na wyeliminowanie przez robotyzację, brytyjscy badacze sklasyfikowali różnych specjalności chirurgów, programistów, ale także... ludzi pióra (pisarze, scenarzyści, autorzy reklam itp.). Wysoko znaleźli się również kierownicy zespołów awaryjnych i ratowniczych. Wśród najbardziej zagrożonych przez roboty znalazły się natomiast takie profesje, jak rzeczoznawcy nieruchomości czy analitycy kredytowi. Według tego samego zestawienia oksfordzkiego, mniej o perspektywy zawodowe mogą obawiać się rzeźnicy niż... sędziowie.

Przewrotnie, pewną nadzieją dla osób, które będą wchodziły na polski rynek pracy może być starzenie się społeczeństwa. Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, Paweł Borys oszacował, że liczba miejsc pracy, które znikną w wyniku wprowadzania robotyzacji, równoważy się z liczbą pracowników, którzy znikną z rynku w wyniku procesów starzenia się społeczeństwa.

Fot. pixabay.com

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.