Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

Prąd nie podrożeje

PRADNIEPODROZEJECznF

Podwyżki cen prądu dla indywidualnych odbiorców nie będzie; zrobimy wszystko, żeby tak się stało - zapowiedział 18 listopada 2019 r., w wywiadzie dla radia RMF, wicepremier i minister aktywów państwowych (dawniej Skarbu Państwa) Jacek Sasin. Jednocześnie przyznał, że trudno będzie uniknąć podwyżek w przypadku firm komercyjnych. Coraz droższa energia elektryczna to przede wszystkim skutek drastycznej polityki klimatycznej Unii Europejskiej (UE). Już w 2018 r. jedną czwartą ceny prądu był podatek ekologiczny.

UE przede wszystkim karze gospodarki, które wytwarzają głównie energię z węgla. Brukselscy biurokraci planują jednak odejście od wspierania wszelkiej energii pochodzącej ze spalania kopalin. Zaostrzeniu ma ulec też polityka wobec przetwarzania gazu ziemnego. Niestety, nie do uniknięcia są coraz wyższe ceny dla przemysłu. Sasin przyznał: “Ta podwyżka była już w tym roku, szczególnie dla dużych firm. Dla tych małych, średnich udało się utrzymać te ceny - ale nie da się tego robić w nieskończoność. Podmioty gospodarcze muszą liczyć się z tym, że będą musiały płacić za prąd tyle, ile wynika to z rynkowych cen wytwarzania  energii".

W tej sytuacji wszystkie działania rządu mają powstrzymać wzrost kosztów korzystania z prądu elektrycznego w przypadku odbiorców indywidualnych, a więc w pierwszym rzędzie wszystkich gospodarstw domowych. Dzięki takim zabiegom polskie gospodarstwa uniknęły wyższych cen za prąd w 2019 r. Podobnie ma być w roku następnym. 

Już w drugiej połowie 2018 r. - w wypowiedzi dla PAP (Polskiej Agencji Prasowej) - prezes “Tauronu” Filip Grzegorczyk stwierdził, że giełdowy wzrost cen energii elektrycznej w Polsce spowodowały przede wszystkim wyższe ceny uprawnień do emisji CO2. W III kw. 2018 r. cena energii w podstawowym kontrakcie kwartalnym przekroczyła 300 zł za MWh. Dla porównania, rok wcześniej ceny w identycznych kontraktach wynosiły w granicach 180 zł/Mwh. Według szacunków specjalistów, aż 70 zł tej podwyżki wynikało wprost z polityki klimatycznej UE. Grzegorczyk podkreślił:  “Musimy wyraźnie powiedzieć, że ceny, jakie dziś mamy nie są wynikiem działalności koncernów energetycznych ani wynikiem działalności rządu. Bo jedna czwarta ceny to podatek ekologiczny, nakładany przez Brukselę”. Według niego, UE z polityką klimatyczną idzie za daleko - “w kierunku ubóstwa energetycznego. Za chwilę okaże się, że energia w Polsce stanie się dobrem luksusowym”

UE chce wymusić na krajach członkowskich całkowite odejście od energii z węgla na rzecz wiatrowej, słonecznej czy jądrowej. Rząd polski podjął więc, poza doraźnymi zabiegami chroniącymi gospodarstwa domowe, programy wspierania OZE (Odnawialnych Źródeł Energii). Dlatego od początku 2020 r. wchodzą nowe ulgi. Każdy nowy panel słoneczny zostanie objęty niższą 8-procentową stawką VAT, niezależnie gdzie będzie zainstalowany. Poprzednio taki niższy podatek obowiązywał jedynie w przypadku ogniw na dachach domów. Teraz obejmie również panele położone w innych miejscach, np. w ogrodzie, na dachu stodoły, garażu, obory czy na polu przy domu. Ponadto dotacje do instalacji fotowoltaicznych, pochodzące z programu "Mój Prąd", zostaną zwolnione z podatku  dochodowego od osób fizycznych. Mogą więc wynieść 5 tys. zł “na rękę”, a nie 4,1 tys. zł. W planach są kolejne zmiany w prawie, które mają ułatwić rozwój energetyki prosumenckiej, czyli wytwarzanej przez samych konsumentów. 

Fot. pixabay.com

Słowa kluczowe: Unia europejska

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.