Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

Potrzebni spawacze

SPAWACZEPOTRZEBNIBARDZIEJCznF

We wszystkich województwach najbardziej poszukiwani pracownicy to spawacze, elektrycy i elektromechanicy – wynika z dorocznego raportu "Barometr zawodów". Natomiast na stałe do grona profesji, które nie mają powodzenia na polskim rynku pracy, trafili ekonomiści. Ten ostatni zawód nie daje gwarancji zatrudnienia już czwarty rok z rzędu według badania prowadzonego w Polsce od 2016 r. Po raz pierwszy do tej niebezpiecznej grupy w 2020 r. trafiła część nauczycieli. Sprzeczne okazały się dane co do programistów.

Programiści według ministerstwa edukacji narodowej okazali się deficytowym zawodem w całym kraju. Z kolei w raporcie "Barometr zawodów" tylko w dwóch województwach zanotowano taką sytuację, zaś w pozostałych stwierdzono równowagę między poszukującymi pracy w tej profesji, a stanowiskami do obsadzenia. Różnica między stanem faktycznym a wykazanym w raporcie może wynikać z tego powodu, że raport jest sporządzany w oparciu o dane powiatowych urzędów pracy. Tymczasem programiści dysponują własnymi platformami poszukiwania pracy (z reguły anglojęzycznymi), z których głównie korzystają także ich potencjalni pracodawcy. W obrazie dla pozostałych grup uwzględnionych w zestawieniu nie było takich niezgodności – wynika z analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Do zawodów, w których jest więcej fachowców niż potrzebuje polska gospodarka, należy w pierwszym rzędzie ekonomista (w tym technik ekonomista). Tak więc, w sytuacji polskiego rynku pracy na początku drugiej dekady XXI w., kształcenie w tym kierunku może odbywać się raczej w celach hobbystycznych, niż z myślą o karierze zawodowej. 

Nie ma w Polsce województwa, w którym na 2020 r. nie prognozowano by deficytu pracowników z branży produkcyjnej (najbardziej poszukiwani są spawacze, elektrycy, elektromechanicy i elektromonterzy), budowlanej (monterzy instalacji budowlanych, operatorzy i mechanicy sprzętu robót ziemnych), transportowej (kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych), gastronomicznej (kucharze) oraz medyczno-opiekuńczej (pielęgniarki i położne). Główne przyczyny takiej sytuacji to - w przypadku branży budowlanej, gastronomicznej i medyczno-opiekuńczej - przede wszystkim niskie zarobki. Praca w zawodach w branży produkcyjnej wymaga z kolei określonych uprawnień, a w branży transportowej – dodatkowo – gotowości do nienormowanego czasu pracy i długotrwałego pobytu poza domem. Brakuje nie tylko osób, które chcą się kształcić w deficytowych obszarach, lecz brakuje też szkół, w których można się kształcić. W tej sytuacji zaskakująca może być informacja, że na początku 2020 r. pogorszyły się perspektywy zatrudnienia dla nauczycieli szkół zawodowych. Z drugiej strony może świadczyć to o nieodpowiednim dla potrzeb gospodarki profilu już działających szkół zawodowych. 

Według ustaleń autorów "Barometru...", pracodawcy, którzy mają problem ze znalezieniem odpowiednich kandydatów, rekrutują osoby posiadające pewien potencjał, lecz niekoniecznie wszystkie niezbędne kompetencje i umiejętności. Najczęściej wskazywanymi przez pracodawców kompetencjami idealnego pracownika były: kompetencje zawodowe, staranność i skrupulatność, odpowiedzialność, kompetencje interpersonalne, np. umiejętność pracy w grupie czy komunikatywność. Od pracowników fizycznych dodatkowo wymagana jest dyspozycyjność (rozumiana jako gotowość do pracy w nietypowych godzinach), punktualność i samodzielna organizacja pracy.

Wśród specjalności, które już stale zaliczane są do poszukiwanych na rynku pracy, znaleźli się: operatorzy obrabiarek skrawających, robotnicy obróbki drewna i stolarze, spawacze, ślusarze, elektrycy, elektromechanicy  elektromonterzy, krawcy i pracownicy produkcji odzieży. Za deficyty w tych zawodach odpowiadają m.in. brak wymaganych przez pracodawców uprawnień, np. w przypadku operatorów obrabiarek samodzielna praca przy obsłudze i programowaniu obrabiarek sterowanych numerycznie CNC, w przypadku spawaczy umiejętność spawania metodami MIG, MAG, TIG. Podobnie wygląda sytuacja elektryków, elektromechaników i elektromonterów, wśród których mile widziane są m.in. uprawnienia SEP.

W przypadku branż budowlanej i gastronomicznej sytuacja jest niejednoznaczna, bowiem w dalszym ciągu występuje problem z zatrudnieniem w szarej strefie, pomimo oficjalnie zgłaszanych braków.

Z kolei starzenie się społeczeństwa coraz silniej wpływa na deficyt w zawodach branży medyczno-opiekuńczej: lekarzy, fizjoterapeutów i masażystów, pielęgniarek i położnych oraz opiekunów osoby starszej lub niepełnosprawnej. Ostatnią grupą, dla której przedstawicieli prognozowany jest deficyt, są pracownicy ds. rachunkowości i księgowości oraz samodzielni księgowi. W pierwszym z zawodów tej grupy wielu absolwentów ma wykształcenie kierunkowe, ale brakuje im znajomości języków obcych, niezbędnej ze względu na postępujące umiędzynarodowienie polskiej gospodarki. 

"Barometr zawodów" pochodzi ze Szwecji. Jego metodologia została wypracowana w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku jako element szerszego systemu prognozowania zmian na rynku pracy. Od 2010 r. zaczął być stosowany w Małopolsce. Po 2015 r. zaczęło posługiwać się nim ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej, podejmując decyzję o realizacji badania w całej Polsce, przy wsparciu funduszy z Unii Europejskiej. 

Fot. pixabay.com

Słowa kluczowe: Unia europejska

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.