Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

Najdziwniejsze opłaty bankowe

OPLATYBANKOWECznF

Jako klienci banków, przyzwyczailiśmy się już do kontrolowania pewnych standardowych kosztów, jak choćby oprocentowanie kredytu, czy prowizja za jego udzielenie. Niezmiennie od lat nie maleje jednak kreatywność bankowców, którzy wymyślają coraz to nowe opłaty stopniowo uszczuplające nasz portfel. Okazuje się, że podejmując decyzję dotyczącą ewentualnej współpracy z instytucją finansową, niestety niewiele czasu poświęcamy na zapoznanie się z przedstawionymi dokumentami. Boleśnie potwierdzają to także wyniki badania wykonanego na zlecenie UOKIK, zgodnie z którymi nawet jedna piąta z nas w ogóle nie czyta umowy przed jej podpisaniem.

Obsługa rachunku

Banki chętnie przyciągają klientów sloganami „0 złotych”, co wykorzystywane jest najczęściej w przypadku kont osobistych. Jednak szybki rzut oka na tabele opłat i prowizji wystarczy, by przekonać się, że niewiele ma ona wspólnego z „darmowym” przekazem reklamowym. Zapłacić można właściwie za wszystko. Kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt złotych może nas kosztować jakakolwiek zmiana rachunku np. z indywidualnego na wspólny. Nawet do stu złotych kosztować nas może także samo zamknięcie rachunku, możemy zapłacić również za zmianę numeru PIN, wpłatę pieniędzy na własne konto, wydruk transakcji, kontrolę salda w bankomacie, a nawet mniejsze od 5, czy 10 tys. saldo na rachunku.

Przeterminowana płatność

Największym polem do popisu są jednak opłaty powiązane z przeterminowaniem płatności rat kredytu, czy pożyczki. Poza możliwością nałożenia karnych odsetek, banki stosują tu także wiadomości SMS, telefony czy monity listowne. Ich cena uzależniona jest oczywiście od praktyk danej instytucji, jednak np. jeden SMS z przypomnieniem o przeterminowanym zadłużeniu kosztować nas może 1, lub 2 zł. Dużo drożej, bo 20-40 zł możemy zapłacić za telefon z upomnieniem lub list nadany pocztą. Oczywiście wszystkie z tych czynności mogą być podejmowane kolejno po sobie, co będzie równoznaczne ze wzrostem – zsumowaniem kosztów tzw. usług monitorujących.

I wiele więcej

Na tym jednak jeszcze nie koniec. Dodatkowych kosztów może nam także przysporzyć zmiana terminu płatności raty, która będzie być wynikiem np. zmiany pracodawcy, czy samego dnia przelewu wynagrodzenia. Prowizja za zmianę harmonogramu spłaty ponownie wynieść może tu nawet 100 zł. Zdarza się jednak również tak, że samo przesunięcie dnia płatności raty jest bezpłatne, natomiast do kilkuset złotych zapłacimy wtedy za sporządzenie odpowiedniego aneksu do umowy kredytowej. Kilkadziesiąt lub kilkaset złotych prowizji może zostać naliczone także choćby w przypadku konieczności pobrania zaświadczenia o stanie zadłużenia. Podobna cena może być przypisana właściwie do każdego dokumentu, o którego wydanie poprosimy bank -  wszystko w zgodzie z dobrze znaną zasadą „grosz do grosza…”.

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.