Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

Oszustwa na policjantki

NAPOLICJANTKICznF

Podające się za policjantki kobiety wyłudziły od dwóch osób w Tychach karty kredytowe. Poszkodowani przekazali oszustkom nie tylko karty, ale również PIN-y do nich. Rzekome funkcjonariuszki wmówiły starszym ludziom, że ktoś chce z kont ich kart wyłudzić pieniądze, a one chcą temu zapobiec. To nowa wersja dobrze znanej już metody "na policjanta", którą oszuści posługują się wciąż pomimo ostrzeżeń policji w mediach. Tylko jednego dnia w samym Gorzowie Wielkopolskim zanotowano 15 prób popełnienia takiego przestępstwa.

Starsza aspirant Barbara Kołodziejczyk z tyskiej komendy policji przyznała, że taki sposób dwie fałszywe policjantki zastosowały z powodzeniem dwa razy tylko jednego dnia. Oszukane osoby uwierzyły im, że karty wrócą do nich po zakończeniu rzekomego dochodzenia. "Łatwowierne osoby z przerażeniem słuchają opowieści rzekomych policjantek, oddając im karty kredytowe wraz z PIN-em. Niestety, opisywana metoda dwukrotnie przyniosła skutek, i właściciele stracili swoją własność" - powiedziała rzeczniczka policji w Tychach. W jednym przypadku z karty 71-letniej kobiety oszustki wybrały blisko 2 tys. zł. Jak wynika z zeznań poszkodowanych, podające się za policjantki kobiety legitymowały się plastikowymi plakietkami, udającymi policyjne legitymacje.

Rzeczniczka tyskiej komendy wyjaśniła PAP (Polskiej Agencji Prasowej), że nieumundurowani policjanci powinni mieć legitymację policyjną. Mają one formę karty wykonanej z wielowarstwowego poliwęglanu o formacie zbliżonym do kart płatniczych czy dowodów osobistych. Tło jest beżowo-niebieskie z widocznymi powtarzającymi się napisami "Policja". Na rewersie legitymacji widnieje duży złoty napis "Policja", zdjęcie policjanta oraz numer legitymacji. Beżowo-niebieskie tło znajduje się tylko po prawej stronie. Zastosowane zabezpieczenia - takie jak hologram, farba zmienna optycznie czy druk wypukły - chronią nowe legitymacje służbowe policjantów przed podrobieniem. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości należy zadzwonić do jednostki policji i zweryfikować, czy funkcjonariusze byli wysyłani do mieszkania.

Przestępcy ciągle zmieniają metody wyłudzania pieniędzy. Czasem podając się za policjantów w rozmowie telefonicznej przekonują starsze osoby, że uczestniczą w tajnej akcji – mają wypłacić pieniądze z banku i wrzucić je do kosza na śmieci we wskazanym miejscu, by zwabić rzekomego przestępcę. Np. w Katowicach 23-latek, który podawał się za policjanta, próbował wyłudzić 30 tys. zł od 83-latka. Przed utratą pieniędzy uchroniła seniora reakcja pracowników banku, którzy w porę zaalarmowali funkcjonariuszy, gdy klient przyszedł wypłacić swoje pieniądze. Tego samego miesiąca (grudzień 2017 r.) w Zabrzu opublikowała wizerunki dwóch mężczyzn oszukało 72-latka. Przekonany, że uczestniczy w tajnej akcji, przekazał im 50 tys. zł.

Kilkanaście razy na policjanta jednego dnia w jednym mieście

W Gorzowie Wielkopolskim, 16 stycznia 2018 r., policja otrzymała aż 15 zgłoszeń o próbach wyłudzenia pieniędzy w ten sposób. Na szczęście, w większości przypadków oszustwo nie udało się. "Jak zawsze, przestępcy wzięli na celownik głównie osoby starsze. Niestety jedna z mieszkanek dała się namówić naciągaczom i straciła w wyniku przestępstwa blisko 60 tys. zł" - powiedział Mateusz Sławek z zespołu prasowego lubuskiej policji. Z relacji zgłaszających próby oszustwa wynika, że dzwoniły do nich osoby podające się za funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP), prosząc o przekazanie dużej sumy pieniędzy w celu zatrzymania ewentualnych oszustów.

Policja przypomina, że jej funkcjonariusze nigdy nie wykonują takich telefonów ani nie odbierają osobiście żadnych pieniędzy. Po rozmowie telefonicznej, której przebieg wyda nam się podejrzany, powinniśmy jak najszybciej powiadomić policję.

Przestępcy, oprócz podawania się za policjantów, podszywają się też pod hydraulików, administratorów budynków czy przedstawicieli innych instytucji. Zawsze należy sprawdzać informacje podawane przez takie osoby - najlepiej dzwoniąc od razu do instytucji, w imieniu których występują ich rzekomi pracownicy.

Fot. pixabay.com

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.