Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

Polaków czekają głodowe emerytury

OSZCZEDZACNAEMERYTURECznF

Wnioski z raportu, przygotowanego przez specjalistów z Banku Światowego, są dramatyczne. Emerytury obecnych 30- i 40-latków będą o połowę niższe od tych wypłacanych teraz. Jest o tyle alarmujące wyliczenie, że już teraz prawie połowa wypłacanych przez ZUS emerytur jest niższa od 1350 zł.

Bank Światowy analizował perspektywy zmian t.zw. stopy zastąpienia, która przewiduje stosunek przyszłej emerytury do wysokości ostatniej pensji. Teraz jest to około 50 proc. Według Banku Światowego, wskaźnik ten w najbliższych latach spadnie nawet do 25 proc. Dzieje się tak, ponieważ już teraz na jednego emeryta przypada pięć osób w wieku produkcyjnym. Taka sytuacja powoduje, że ZUS nie jest w stanie ze składek wypłacać bieżące emerytury. W 2015 r. zabraknie na ten cel aż 52,4 mld zł. Deficyt pokrywany jest z rządowych dotacji i bezzwrotnych pożyczek, które pochodzą z podatków. Te dotacje coraz bardziej ograniczają wydatki państwa w innych ważnych dziedzinach, np. służba zdrowia i obronność. Niestety wszystko wskazuje na to, że będzie tylko gorzej. Zdaniem samego ZUS, w ciągu najbliższych 5 lat wpływy ze składek będą wymagały dofinansowania przez budżet państwa kwotą 356,5 mld zł. Rada ekspertów Banku Światowego jest tylko jedna:

Polacy muszą sami oszczędzać na emeryturę

Będzie to jednak bardzo trudne, bo realna siła nabywcza większości polskich zarobków nie pozwala na systematyczne odkładanie znaczących pieniędzy. Poziom oszczędności zgromadzonych przez Polaków jest jednym z najniższych w Europie. W 2012 r. nasze oszczędności były równe jedynie 3 proc. PKB i to łącznie z obowiązkowymi składkami ZUS. Po odjęciu tych danin wychodzi, że faktyczne oszczędności rodaków to ledwie 0,2 proc. PKB. W tym miejscu trzeba przypomnieć, że wskutek ustawy o OFE z 2014 r. o połowę zmniejszyła się też kwota wspomnianych oszczędności przymusowych ze składek, bo w ciągu jednego dnia stan tych kont zmniejszył się o 51,5 proc.

Tymczasem ekonomiści Banku Światowego wyliczyli, że Polak przed 40-tką, który chciałby otrzymać emeryturę na poziomie zbliżonym do dzisiejszego, powinien co miesiąc odkładać co najmniej 10 proc. swojej pensji.

Jak oszczędzać?

Najtrudniejsza jest samodyscyplina i systematyczność. Tymczasem do oszczędzania zniechęcają skutecznie za niskie zarobki, wysokie koszty życia oraz złe doświadczenia współczesnych Polaków, ich rodziców i dziadków z gromadzeniem kapitałów (wojny, kryzysy, krachy giełdowe, wymiany pieniędzy, denominacje, czy w końcu wspomniana już ustawa o OFE). Z drugiej strony, nie bez znaczenia jest też tradycja państwowego systemu zabezpieczenia emerytalnego, który od ponad stu lat obowiązuje w krajach cywilizacji zachodniej. Przyzwyczaił on Europejczyków, że za wypłatę rent i emerytur odpowiada państwo.

Jednak w polskich warunkach nie ma innej drogi na godziwą emeryturę niż dodatkowe, żmudne oszczędzanie. Warto też zastanowić się w jakiej formie najlepiej odkładać kapitał na emeryturę.

Gromadzenie pieniędzy w szafie pod stertą pościeli to mało bezpieczny sposób i przede wszystkim nieefektywny. Pieniądze tak gromadzone tracą nieustannie na wartości, bo nie pracują na odsetki i narażone są na kradzież, czy zniszczenie.

Można założyć sobie lokatę, lub konto/rachunek oszczędnościowo-kredytowy. Na pewno pieniądze będą bezpieczniejsze, chociaż tylko do kwot gwarantowanych przez państwo, czyli do równowartości 100 tys. euro. Po drugie te środki są niewysoko, ale jednak oprocentowane, co chroni nas przed inflacją.

Inwestycje z myślą o emeryturze

Jednak największe zyski może dać inwestowanie. Stare, jak ludzka kultura, jest lokowanie pieniędzy w nieruchomości, zwłaszcza kupowanie ziemi. Z takimi lokatami jest jeden podstawowy problem – w razie nagłej potrzeby trudno od razu przekuć je na gotówkę. Można też grać na giełdzie, ale to dla osób o sporej wiedzy, a i tak nigdy nie będziemy pewni, że niespodziewane załamanie kursu, albo generalny krach nie spowodują nagłego wyparowania żmudnie gromadzonych pieniędzy.

Można też w końcu postawić na polisy inwestycyjne z funduszami kapitałowymi. To nic innego, jak szczególnego rodzaju ubezpieczenie. Jego plusem jest to, że gromadzone tak kapitały podlegają prawu ubezpieczeniowemu, a nie bankowemu. Te pieniądze wraz z rosnącymi odsetkami są wolne od egzekucji komorniczej czy sądowej, nie wchodzą w skład masy spadkowej i są ubezpieczone – w razie strat przy inwestowaniu - jest gwarancja wypłaty, wskazanej w umowie ubezpieczeniowej, konkretnej kwoty pieniędzy.

(Fot. freeimages.com)

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.