Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

Deflację pożegnaliśmy na dobre

DEFLACJAINcontraFLACJACznF

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce, w grudniu 2017 roku wzrósł (miesiąc do miesiąca) o 0,4 pkt., i był to jego czwarty, kolejny wzrost - podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Zdaniem specjalistów Biura, to efekt wzrostu konsumpcji, ale również wzrostu kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Autorzy raportu podkreślili, że w ciągu roku wszystkie europejskie gospodarki na dobre pożegnały się z deflacją.

Deflacja to długotrwały spadek przeciętnego poziomu cen w gospodarce. W warunkach deflacji za tę samą ilość pieniędzy po pewnym czasie można kupić więcej towarów i usług. Jednak jest to tylko pozornie pozytywne zjawisko. Współcześnie w polityce ekonomicznej większości państw świata za najbardziej korzystną uznaje się stałą, niewielką inflację, która jest skutkiem wzrostu płac i produkcji. Występowanie deflacji (jak na przykład w latach 90. XX wieku w Japonii, gdzie silnie zadłużone przedsiębiorstwa – przy wzrastających kosztach kredytu – nie posiadały wystarczających kapitałów do rozwoju) wiąże się w dzisiejszych czasach zazwyczaj ze stagnacją gospodarczą przy jednoczesnym wysokim zadłużeniu wewnętrznym.

Z kolei inflacja do 5 proc. rocznie nazywana jest pełzającą i nie stanowi zagrożenia dla rozwoju gospodarki, a wręcz przeciwnie. Ponieważ siła nabywcza pieniądza maleje, konsumenci chcą się go pozbyć, zakupując te dobra, których wartość nie maleje. W ten sposób napędzają swoimi zakupami te sektory gospodarki, które produkują dobra trwałe. W 2017 r. w Polsce inflacja wynosiła ok. 2 proc.. Na Litwie - ponad 4 proc., w Czechach i na Łotwie - blisko 3 proc., a na Węgrzech - ponad 2 proc..

W zdrowej gospodarce inflacja jest powiązana ze wzrostem płac. Prognozy Pracodawców RP oszacowały na koniec 2017 r. możliwy wzrost wynagrodzeń na nawet do 7 proc.. Natomiast Główny Urząd Statystyczny (GUS) podał, że przeciętne wynagrodzenie w III kwartale 2017 wyniosło 4255,59 zł, co oznacza wzrost w ujęciu rocznym o 4,9 proc.. Z kolei przeciętna płaca brutto, w październiku tego roku, w sektorze przedsiębiorstw wyniosła 4574,4 zł, a rok do roku wzrosła o 7,4 proc., co okazało się najlepszym wynikiem od 8 lat. Należy jednak zastrzec, że to ostatnie badanie nie obejmuje całości gospodarki. Średnia krajowa, o której mowa, uwzględnia przedsiębiorstwa w Polsce zatrudniające powyżej 9. osób. To tylko ok. 5 proc. wszystkich zarejestrowanych firm, ale dających pracę dla ok. 60 proc. Polaków. Generalnie w roku 2017 – pomimo inflacji – w Polsce wystąpił wzrost siły nabywczej płac, czyli za bieżące pensje można było kupić więcej niż w poprzednich latach. Dopóki płace będą rosły szybciej niż ceny (a więc także inflacja), dopóty cała gospodarka i poszczególni obywatele będą mieli się coraz lepiej.

Fot. pixabay.com

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.