Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

ABC domowych finansów, cz. 7

ABC7G

Ho, Ho, ho - idą święta! Za oknem już biało, dzieci piszą listy do świętego Mikołaja, w radiu kolędy – w końcu i ja poddałam się świątecznemu nastrojowi. Niestety, kiedy zaczynam myśleć o świętach od razu przychodzi mi do głowy jedno słowo: zakupy.

W weekend zdecydowałam, że nie mogę tego dłużej odkładać. Pamiętając o obejrzanych poradnikach ABC Domowych Finansów oraz o swoich złych doświadczeniach związanych z ostatnią wyprawą do centrum handlowego, postanowiłam dokładnie zaplanować tegoroczne świąteczne zakupy.

http://www.stefczyk.tv/serie/abc-domowych-finansow/odc2-gospodarowanie-domowym-budzetem 

Po pierwsze – termin. Ustaliłam z siostrą, kiedy może zaopiekować się Frankiem. Po drugie – szczegółowa lista zakupów. Obiecałam sobie, że bez tego nie ruszam się na żadną większą wyprawę zakupową. Co prawda stworzenie listy zajęło mi trochę czasu, ale myślę, że możecie być ze mnie dumni. Dla ułatwienia oddzieliłam też zakupy spożywcze od prezentów: ABC70

W sobotę przed południem, uzbrojona w swoje listy ruszyłam na zakupy. Już przy wejściu do sklepu zaatakował mnie tłum śnieżynek rozdających ciasteczka, czekoladki i ulotki informujące o świątecznych promocjach. Z każdego zakątka sklepu, z każdej półki krzyczały do mnie reklamy, kusząc i namawiając do kupienia coraz to nowych produktów. Specjaliści od marketingu naprawdę wspięli się na wyżyny!

Ja na szczęście miałam jasny plan i zamierzałam się go trzymać. Najpierw zakupy spożywcze. Wyciągnęłam z torebki pierwsza kartkę i ruszyłam między półki. Starałam się, żeby moja trasa była jak najkrótsza, ale i tak nieźle się nabiegałam. Ale dzięki temu, że nie zastanawiałam się co kupić (wszystko było na kartce), więcej czasu i uwagi mogłam poświęcić na wybór produktów i porównanie cen. To była bardzo pouczająca lekcja. Wyobraźcie sobie, że niektóre rzeczy miały swoje ponad dwukrotnie tańsze odpowiedniki. Naprawdę warto czasami poczytać etykiety…

ABC71 ABC72

Po wizycie w supermarkecie przyszedł czas na kupno prezentów. Tego najbardziej się obawiałam. Co roku jest to samo - biegam jak szalona od sklepu do sklepu, na nic nie mogę się zdecydować  i w końcu kupuję cokolwiek tuż przed zamknięciem i najczęściej przepłacam. Jednak dzięki temu, że w tym roku wcześniej zastanowiłam się co dokładnie chcę podarować moim bliskim, także i ta część zakupów poszła mi wyjątkowo sprawnie. Mam tylko nadzieję, że prezenty będą trafione. Co kupiłam – no cóż, przekonacie się w Wigilię.

I na koniec zła wiadomość – przedwczoraj padła nasza pralka. Nastawiłam pranie wieczorem (tak, tak, nocna taryfa – przecież oszczędzamy!), rano okazało się, że w łazience pojawiło się niewielkie jezioro… Wezwany wczoraj fachowiec stwierdził, że pralka jest w takim stanie, że nie ma sensu jej naprawiać. Nie ma rady – trzeba kupić nową.  A tu tyle wydatków, święta za pasem -  skąd wziąć na to pieniądze? W tym miesiącu raczej nie będziemy mogli sobie na to pozwolić. Ani w przyszłym. Tylko jak można normalnie funkcjonować bez pralki? Echhh, nie chce mi się nad tym teraz zastanawiać.  Lepiej pójdę upiec świąteczne pierniczki.

(Fot. gł. sxc.hu)

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.