Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

ABC domowych finansów, cz. 5

ABC50

Cześć! Jak szybko ten czas leci! Nawet nie zauważyłam jak minął miesiąc mojego pisania dla Was :) Wczoraj po zakupach chowałam paragony do pudełka i przypomniało mi się, że przecież coś muszę w końcu z nimi zrobić!

Kiedy Młody poszedł spać zaczęłam je przeglądać. Mam ich pełno - ale nadal nie wiedziałam, co miałoby mi dać ich zbieranie. Chyba przyszedł czas, żeby sprawdzić „złote rady”, w które - jak wiecie – nie do końca wierzę. Obejrzałam więc w końcu pierwszy odcinek poradnika „ABC domowych finansów”.

Przyznam Wam szczerze, że nawet nieźle się oglądało. Spodziewałam się pana w okularach i garniturze, który będzie smęcił o wykresach. A tu dwie plotkujące koleżaneczki, porady dość sprytnie wplecione w fabułę – wcale nie było takie nudne, jak się spodziewałam. :)

http://www.stefczyk.tv/serie/abc-domowych-finansow/odc1-rejestr-dochodow-i-wydatkow

Ok., obejrzałam pierwszy odcinek. Dowiedziałam się przynajmniej po co mi te paragony – muszę sporządzić rejestr dochodów i wydatków. Zabrałam się za to niechętnie, nie lubię takiej papierologii. Wystarczająco dużo tabelek nawypełniam się w szpitalu. No ale cóż – zgodziłam się na eksperyment, więc to zrobię.

O dziwo, mój mąż zapalił się do sprawy bardziej niż ja. Stwierdził, że przyda nam się takie podsumowanie, bo już od dawna zastanawiał się gdzie ucieka nam cała wypłata. Wykorzystałam sytuację i wkręciłam go, żeby zrobił tabelkę za mnie (hehe :)). Ja w tym czasie poszłam pod prysznic. Kiedy wyszłam z łazienki „rejestr” był już gotowy. Czekała mnie za to pogadanka z mężem…

Okazało się, że moje zamiłowanie do kawy na wynos, którą popijam w samochodzie kosztuje nas około 80 zł miesięcznie. Ponad 100 zł wydałam też w szpitalnym bufecie na obiady (w dodatku mało smaczne obiady!). Ta kwota totalnie mnie zaskoczyła! Łącznie prawie 200 zł na takie bzdury? Nigdy bym nie przypuszczała!

Mąż też miał podobne grzeszki na swoim koncie, więc uzbierała się niezła sumka, którą w zeszłym miesiącu przepuściliśmy na jedzenie na mieście. Wspólnie postanowiliśmy, że od teraz przygotowujemy prowiant do pracy poprzedniego dnia wieczorem i zabieramy ze sobą. Będzie to wymagało trochę lepszej organizacji, ale za to ile pieniędzy zostanie w kieszeni!

Na kawę na wynos też znalazł się sposób. Mężowi przypomniało się, że dostał kiedyś w prezencie kubek termiczny i nigdy go nie użył. Odnaleźliśmy go w szafie i teraz mogę zabierać ze sobą kawę zaparzoną w domu. Że też nie pomyślałam o tym wcześniej…

ABC52

Mój nowy kawowy kubek :)

Teraz trochę mi głupio, że naśmiewałam się z idei poradnika. Jednak przydało mi się lekkie otrzeźwienie… Chociaż sama jestem ciekawa, jak długo wytrwamy w postanowieniu…

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.