Edukacja finansowa dla każdego

Program wspierany przez:

ABC domowych finansów, cz. 3

ABC30bis

Jaki piękny dzień! Niby jesień, ale słońce świeci mocno, jak we wrześniu. Wracałam do domu po całonocnym dyżurze i – mimo zmęczenia – czułam się świetnie! Po drodze kupiłam sobie pyszne, świeże rogaliki na śniadanie. Pycha! Ale przeżyłam też krótką chwilę grozy. Byłam już na klatce, kiedy usłyszałam prowadzoną podniesionym głosem rozmowę dochodzącą z mojego mieszkania. Mąż w pracy, młody w przedszkolu – czyżby stało się coś złego? Albo – jeszcze gorzej – włamanie? Tyle się teraz o tym słyszy…

Z duszą na ramieniu przekręciłam klucz w zamku i powoli otworzyłam drzwi. I usłyszałam muzykę! No tak, to cały mój mąż. Jak zwykle wyszedł do pracy i nie wyłączył radia. A do tego zostawił nieposłane łóżko, bałagan w kuchni i zapalone światło w łazience. Dobrze, że mamy czajnik elektryczny, bo pewnie zapomniałby wyłączyć gaz i jeszcze doszłoby do katastrofy…

ABC31

Wyłączyłam radio, zgasiłam światło, trochę posprzątałam, i wtedy naszła mnie ochota na długą, gorącą kąpiel. Tak rzadko mam kilka minut tylko dla siebie, a tu całe przedpołudnie przede mną! Wiem, że zawsze jest coś do zrobienia, ale ta odrobina przyjemności mi się należy.

Do wanny wlałam ulubiony olejek, zapaliłam świece – i z ulgą zanurzyłam się w gorącej pianie. Na początku woda była trochę za gorąca, więc żeby jakoś w niej wytrzymać – dolałam trochę zimnej. Potem położyłam się wygodnie i zabrałam się za nadrabianie zaległości w lekturze babskich magazynów. Po piętnastu minutach woda zrobiła się jednak trochę za chłodna, więc znów dolałam gorącej :) Nie można przecież wylegiwać się w zimnej, to niezdrowe. Potem jeszcze nałożyłam sobie maseczkę na twarz i olejek na włosy, i na końcu spłukałam to wszystko pod prysznicem. Sama nie wiem, czy bardziej lubię gorącą kąpiel, czy długi, ciepły prysznic z masażem wodnym :)

ABC32

Po kąpieli zrobiłam sobie kawę i usiadłam przed komputerem. To znaczy najpierw włączyłam komputer, a potem zrobiłam kawę, ale dopiero za trzecim podejściem, bo ciągle zapominałam, że postawiłam wodę, więc musiałam gotować jeszcze raz. Włączyłam też sobie telewizję śniadaniową, bo nie lubię, kiedy w domu jest za cicho. Było mi tak dobrze i błogo, że przysnęłam w fotelu. Musiałam chyba spać dość długo, bo obudził mnie dopiero mój mąż, który wrócił z pracy po 16. Spytał, dlaczego nie jestem w łóżku, tylko śpię przy włączonym telewizorze i z laptopem na kolanach… A to ja robiłam mu wcześniej wyrzuty, że wychodząc z domu, nie wyłącza radia…

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.